Czeski sen (7 zdjęć)
Link 15.06.2010 :: 21:20 Komentuj (1)
Gdyby nie fakt, że musiałem jechać pożyczyć od rodziców namiot, zebralibyśmy się do tej podróży w 15 minut. To chyba wystarczająco krótki czas, by móc nadać wyprawie miano spontanicznej. Wieczorem, będąc już u celu, doliczyliśmy się, że wystarczyło kilka minut zwłoki w podejmowaniu decyzji, a nie znaleźlibyśmy się w tym niesamowitym miejscu. Cofnijmy się jednak parę godzin wstecz, do początku.
Postanowiliśmy z Łukaszem sprawdzić kondycję podczas rowerowej podróży do Czech. Myślę jednak, iż bardziej chodziło o przeżycie przygody z dreszczykiem. W końcu zapowiadano na noc burzę z tajfunami, a my niespecjalnie przyłożyliśmy się do pakowania plecaków. Z mojego fotograficznego punktu widzenia brzmiało to jak zachęta. Miałem jedno marzenie. Zrobić zdjęcie o zmroku, kiedy wycieńczeni trasą, w blasku ogniska, zajadamy się pieczoną kiełbaską i popijamy czeskie piwo. Jak się później okazało, moja wyobraźnia miała sprawczą moc... Groźby synoptyków również.

Już podczas drogi pociągiem do Wałbrzycha wydarzyło się więcej, niż przez kilka ostatnich miesięcy mojego życia. Co chwila zaśmiewaliśmy się z byle głupot, tryskaliśmy świetnym humorem. Podniecani wyobrażeniami na temat swego męstwa i odwagi, byliśmy dziarscy i bezczelni. Na jednej z ostatnich stacji, do naszego przedziału wskoczył rowerzysta. Miał cieniutkiego crossa z przytwierdzonymi sakwami i małym namiotem. Nie to żebym miał kompleksy, ale rower, który dostałem jeszcze w gimnazjum, wyglądał przy nim żałośnie. W międzyczasie wywiązała się rozmowa, co jest chyba całkiem normalne, kiedy przypadkiem spotka się kilku pasjonatów jednej dziedziny. Nie znają swoich imion, ale nie przeszkadza im to w toczeniu wielogodzinnych dysput o fotografii, wspinaczce czy kolejnych płytach radiohead. W każdym razie gościu nas zarzyl. Jechał na moment odwiedzić rodzinę, po czym zaraz wybierał się na ryby do Finlandii. Po rozmowie z nim nie byliśmy już tacy pewni siebie, ale pełni inspiracji z pewnością.
Dojechaliśmy na start. Ten fragment będzie o zaufaniu i przyjaźni. To pierwsze dlatego, że uprzedzałem Łukasza o stromych wałbrzyskich serpentynach, ale on zapewniał, że doskonale zna to miasto, więc mu uwierzyłem, a to drugie dlatego, że jak już umieraliśmy z wycieńczenia i dusiliśmy się gubiąc oddech, żaden się nie poddał i nie zostawił kompana na pastwę losu. Mnie motywowały dwie rzeczy. Strach przed spędzeniem w tym mieście reszty życia łącznie z założeniem rodziny, i nadzieja, że każda góra bez wyjątku ma swój szczyt.
Po dwóch godzinach udało nam się dotrzeć do tabliczki oznaczającej wyjazd z miasta. Cała dalsza trasa biegnąca wzdłuż drogi nr 35, przez przejście graniczne w Golińsku, to dzika jazda bez trzymanki. Podczas zjazdu osiągaliśmy olbrzymią prędkość, a chłodny wiatr smagał nasze policzki i burzył czupryny. Nasycenie otaczającej zieleni nie do spotkania w miejskiej aglomeracji. Wszystko to było dla nas nagrodą za dwie godziny życia spędzonego w Wałbrzychu. Wyjazd z Polski, to rzeczywiście czysta przyjemność. Wreszcie zaczęła się przygoda. Wrócił dobry nastrój, a szansa na zrobienie upragnionego zdjęcia stawała się realna. Musieliśmy jedynie wygrać wyścig z nocą, która ścigała nas w obstawie czarnych chmur.


Miałem pomysł, żeby rozbić biwak na wzgórzu porośniętym lasem. To wariactwo jechać dalej, skoro niebo na horyzoncie przybrało już kolor, którego do tej pory nigdy nie zaobserwowałem w przyrodzie... Mieszanka grafitu z fioletem. Jednak wizja obozowania wśród dzikich zwierząt, z których istnienia pewnie nawet nie zdajemy sobie sprawy, odstraszyła nas na dobre. Postanowiliśmy rozbić się nieco bliżej cywilizacji. Nasze przerażenie musiało być wprost wypisane na twarzach, skoro pierwsza napotkana kobieta zawołała żebyśmy do niej podeszli. Uchyliła szerzej furtkę, za którą stała i zaprosiła nas do środka przyjaznym gestem.
Znaleźliśmy się w ogrodzie, który przypominał taras widokowy. Harmonijnie posadzone uprawy, warzywa i kolorowe kwiaty tworzyły jakby ramę, w środku której obrazem był malowniczy pejzaż wsi rozciągającej się w oddali. Nasi gospodarze byli piękni. Nie wyobrażałem sobie lepszej nagrody za wyjście z domu.


Kiedy Łukasz dzielnie przyrządzał naszą kolację, ja robiłem zdjęcia starym aparatem. Patrząc na jego szklaną matówkę, widziałem odbicie swojej szczęśliwej twarzy. Kiedy przeciągałem wajchą film, lustro w środku aparatu podniosło się, ujawniając obraz widziany przez obiektyw. Moja twarz stopniowo zamieniła się w twarz mężczyzny, którego fotografowałem. Cóż za niezwykła transformacja. Metaforyczne połączenie z tym człowiekiem i otaczającą naturą. Jak nie kochać tej 60letniej maszyny?
W międzyczasie dopadł nas burzowy pościg. Jedząc kiełbaskę i popijając ją Staropramenem, obserwowałem pędzące chmury. Spełniony myślą, iż udało nam się osiągnąć cel, czekałem na pokaz sił natury. Ta, jakby rozjuszona faktem, że nie zdołała pokrzyżować nam planów, przybierała groźne pozy. Granatowa smuga pędziła na nas tak szybko, że liczyliśmy sekundy do momentu kiedy nas zakryje. Lunął deszcz. W ten sposób, natura chciała ukarać nas za arogancję i pewnie udałoby się jej to, gdybyśmy spali w namiocie.
Domek, który przydzielili nam gospodarze, wyglądem przypominał scenografię z horroru. Jego wnętrze było schowkiem na narzędzia, siennikiem, małą sypialnią i hodowlą królików. Staliśmy w drzwiach sącząc leniwie piwko i opowiadając sobie straszne historyjki. Zapach świeżego powietrza, przesiąkniętego deszczem, to najlepszy środek nasenny jakiego było mi dane spróbować.


Wernisaż
Link 15.06.2010 :: 21:13 Komentuj (0)

Z wielką przyjemnością pragnę zaprosić Was na wernisaż prac dyplomowych Afy, na którym będą też moje zdjęcia.
Centrum Kultury Agora
ul. Serbska 5a
start 16 czerwca, godzina 18.00
Zapraszam!
modowo (4 zdjęcia)
Link 17.05.2010 :: 20:17 Komentuj (3)




modele:
Iza,
Karolina Knap,
Tomek Hrabal,
Karol Chada
make-up:
Joanna Zakrzewska
zdjęcia:
Wiktor Bernatowicz,
Michał Klimecki
przygoda w górach (7 zdjęć)
Link 11.05.2010 :: 17:15 Komentuj (1)







Profesjonalni Marzyciele
Link 02.05.2010 :: 12:46 Komentuj (0)

Jeżeli fotograf na ślubie Twojej siostry zapomniał odsłonić obiektyw!
Jeżeli chcesz żeby ktoś z fantazją zilustrował historię Twojej miłości!
Jeżeli uważasz, że płyta CD jest mało romantycznym albumem!
Jeżeli nie potrafisz powstrzymać dziecka przed dorastaniem i chcesz mieć choćby co wspominać...
... Zgłoś się do nas! Kim jesteśmy? Zgranym, kreatywnym zespołem, który stworzy dla Ciebie fotograficzny wizerunek dowolnej okoliczności.
http://profesjonalnimarzyciele.pl/
modowo bs (8 zdjęć)
Link 25.04.2010 :: 21:47 Komentuj (5)








Nieegzystencje (5 zdjęć)
Link 10.03.2010 :: 19:06 Komentuj (4)





Olbrzymie podziękowania dla:
Marty Kałużnej - za brawurową wręcz charakteryzację,
Izy - za najoddańsze pozowanie ciałem i duchem,
Wojtka - za zrozumienie i dodanie niebywałej dozy artyzmu od siebie,
Młodego - za najlepszą z możliwych asyst.